Kreatorzy rozwoju RPO WM

Trzeba być blisko

Marszałek Adam Struzik, fot. Grzegorz Leszczyński, Janusz Tatarkiewicz
Marszałek Adam Struzik, fot. Grzegorz Leszczyński, Janusz Tatarkiewicz

 

Rozmowa z Adamem Struzikiem, marszałkiem województwa mazowieckiego

Jest Pan lekarzem. Czy to pomaga w pracy samorządowca?
Nawet bardzo (śmiech). Dobry lekarz musi nie tylko być świetnym specjalistą, ale przede wszystkim empatycznym człowiekiem. Trzeba umieć słuchać ludzi, bo choroba to nie tylko kwestia organizmu. Nie wszystko można wyczytać z wyników badań. W pracy samorządowca jest podobnie. Tu też najważniejsi są ludzie. Nie można zarządzać województwem zza biurka w Warszawie. Trzeba być blisko mieszkańców i ich problemów. Staram się tak właśnie działać.

Czy nadal czuje Pan, że jest to misja, a nie zawód?
Każdy zawód jest swojego rodzaju misją. Pozytywistyczne podejście do życia i wartości społeczne cały czas są mi bliskie. Nadają kierunek podejmowanym przeze mnie działaniom i decyzjom.

Mazowsze to najlepiej rozwinięty region w Polsce. Niestety, w przyszłości może oznaczać to mniejszą pulę unijnych środków. Nie przeszkodzi to w utrzymaniu pozycji lidera?
Za wcześnie, aby mówić o tym, jak będzie wyglądał przyszły budżet UE. Zbyt wiele dziś jest niewiadomych, np. Brexit. Dobra pozycja gospodarcza regionu i jego szybki rozwój to nasz powód do dumy. Jednak musimy też pamiętać, że Mazowsze jest bardzo zróżnicowane wewnętrznie. Różnice w poziomie PKB w przeliczeniu na jednego mieszkańca pomiędzy Warszawą a najbiedniejszymi subregionami województwa wynoszą już ponad 4 do 1.

I dlatego zabiegał Pan o podział statystyczny?
Tak. Podział statystyczny na poziomie NTS 2 na Warszawę wraz z dziewięcioma powiatami oraz Mazowsze, czyli resztę województwa, to najlepsze dla nas rozwiązanie.

To nasz wielki sukces! Jest zgoda Komisji Europejskiej i podział taki będzie obowiązywał od 2018 r. Teraz zabiegamy, aby dystrybuowanie środków unijnych w kolejnej perspektywie odbywało się nie według granic administracyjnych, ale statystycznych właśnie na poziome NTS 2. W obecnej perspektywie Mazowsze otrzymało 2,1 mld euro. Jeśli Unia zgodzi się na ten sposób finansowania, Warszawa mogłaby liczyć na ok. 300 mln euro, a pozostała część województwa na ok. 1,8 mld euro. Jednym słowem: finansowanie pozostałoby na tym samym poziomie.

Podział statystyczny na poziomie NTS 2 na Warszawę wraz z dziewięcioma powiatami oraz Mazowsze, czyli resztę województwa, to najlepsze dla nas rozwiązanie.

Wiele województw chwaliło się nadwyżką budżetową za ubiegły rok. Czy finanse Mazowsza są stabilne?
Oczywiście. Świadczy o tym m.in. fakt, że w ciągu roku jesteśmy w stanie przekazywać wypracowaną nadwyżkę na inwestycje. Zyskują na tym nasze szpitale i instytucje kultury, które mogą liczyć na środki na rozbudowy, modernizacje czy zakup niezbędnego sprzętu. Ostatnio takiego podziału, już po raz kolejny w tym roku, dokonaliśmy we wrześniu. Do szpitali i instytucji kultury trafiło dodatkowe 23 mln zł. Naszą stabilną sytuację potwierdza również ocena agencji ratingowej Fitch, która utrzymała rating Mazowsza na poziomie BBB+ perspektywa stabilna.

Jak się planuje RPO WM? Jak przebiegają negocjacje z Komisją Europejską?
To długotrwałe, skomplikowane procesy, wymagające dużego nakładu pracy. Obecnie pracujemy np. nad zmianą właśnie realizowanego RPO WM. Jesteśmy więc w stałym kontakcie z Ministerstwem Rozwoju. Procedura renegocjacji RPO WM jest rozłożona w czasie i wymaga przeprowadzenia wielu uzgodnień roboczych, np. na poziomie instytucji koordynującej Umowę Partnerstwa oraz samej Komisji Europejskiej. Poprzedzają one przyjęcie proponowanych zmian przez Komitet Monitorujący. Kolejne kroki to uzyskanie opinii o zgodności nowej wersji programu z Umową Partnerstwa oraz prawem unijnym i krajowym. Dopiero wtedy zarząd województwa będzie mógł przyjąć uchwałę o zmianie RPO i przekazać zmienioną wersję programu pod decyzję Komisji Europejskiej. Dopiero po uzyskaniu tej decyzji i publikacji zaktualizowanego programu zacznie on obowiązywać.

ciąg dalszy rozmowy z marszałkiem Adamem Struzikiem

Czy proces konsultacji i opracowywania wieloletnich planistycznych dokumentów, takich jak np. Strategia Rozwoju Województwa Mazowieckiego do 2020 r., jest podobnie skomplikowany?
Są to równie długotrwałe i wypełnione zadaniami procesy. Właśnie trwają prace nad zmianą „Planu zagospodarowania przestrzennego województwa mazowieckiego”. Równocześnie Ministerstwo Rozwoju pracuje nad zmianą „Systemu zarządzania rozwojem Polski” oraz ustawy o zasadach prowadzenia polityki rozwoju. W tej ostatniej planowane jest stworzenie na poziomie regionalnym jednego zintegrowanego dokumentu. Będzie to „Zintegrowana strategia rozwoju województwa”, która docelowo zastąpi opracowywane właśnie strategię rozwoju województwa i plan zagospodarowania przestrzennego województwa. Ma być dokumentem obligatoryjnym, określającym główne cele i kierunki rozwoju województwa w wymiarze społecznym, gospodarczym i przestrzennym, zgodnie z horyzontem czasowym zintegrowanej strategii rozwoju kraju.

Czy wiemy już, jak będzie wyglądała polityka spójności po 2020 r.?
Rozmowy na ten temat ciągle trwają. Fundusze Unii Europejskiej są i będą nadal jednym z najważniejszych źródeł finansowania polityki regionalnej, także na Mazowszu. Dlatego, tak jak wspomniałem wcześniej, ważny jest teraz sposób podziału środków według NTS 2.

Polityka spójności musi brać pod uwagę niekorzystne dla UE uwarunkowania zewnętrzne i wewnętrzne. Dlatego powinna skorygować swoje dotychczasowe działania i zająć się nowymi wyzwaniami związanymi m.in. z demografią, migracjami, bezpieczeństwem energetycznym oraz granicami zewnętrznymi.

Musi więc zostać wprowadzony model, który wyprzedzi reakcję na zagrożenia i przekształci je w szanse rozwojowe.

Wyłania się więc wizja polityki spójności jako polityki zarządzania kryzysowego.
To duże zagrożenie takiego myślenia, ponieważ polityka spójności nie może być głównym lekiem na pojawiające się w UE niekorzystne zjawiska społeczno-gospodarcze. Biorąc te zjawiska pod uwagę, polityka spójności musi zachować swój profil strategiczny. Zapewni wtedy regionom stabilne i elastyczne ramy inwestowania umożliwiające osiąganie trwałych efektów rozwojowych. Powinna więc być ściśle włączona w realizację szerszych celów wynikających ze strategicznej wizji rozwoju UE po roku 2020, zachowując swoje ukierunkowanie terytorialne.

To wszystko brzmi dość skomplikowanie.
To trudne tematy, ale musimy o nich mówić. Mam na myśli takie prowadzenie polityki spójności, które będzie nastawione na rezultaty i skoordynowane zwłaszcza z tymi politykami Unii, które dotyczą: B+R, transportu, energii, środowiska, zatrudnienia, rozwoju obszarów wiejskich i gospodarowania zasobami morza, jak również z Europejskim Funduszem Inwestycji Strategicznych (EFIS). Ważne są też wyzwania stojące przed funkcjonalnymi obszarami miejskimi, czyli poprawa warunków życia i prowadzenia działalności gospodarczej. Potrzebne są również instrumenty terytorialne dedykowane silniejszemu włączeniu obszarów wiejskich w procesy rozwojowe. Myślę tu np. o utworzeniu w programach operacyjnych narzędzi uwzględniających środki z Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich.

Porozmawiajmy teraz o projektach już zrealizowanych albo tych w trakcie realizacji. Który projekt własny samorządu współfinansowany ze środków UE jest najtrudniejszy?
Realizacja każdego projektu jest wyzwaniem. Mają one różną specyfikę i obszar wsparcia, w związku z tym trudności występują na różnych etapach, w różnej skali i różnym zakresie. Trudno jednak ustalić, który z nich był najtrudniejszy. Poza tym nie ma takich trudności, z którymi byśmy sobie nie poradzili. Czasami potrzeba po prostu więcej nakładu pracy, zaangażowania i cierpliwości.

Ile czasu poświęca Pan na śledzenie tego, co się dzieje w RPO WM, i na podejmowanie decyzji z nim związanych?
RPO WM jest nieodłącznym elementem mojej pracy. Sprawami z nim związanymi zajmuję się każdego dnia – to bieżąca korespondencja i spotkania z instytucjami zaangażowanymi we wdrażanie środków, beneficjentami czy też udział w konferencjach. Na każdym posiedzeniu zarządu województwa, które odbywają się zwykle raz w tygodniu, stałym punktem są sprawy związane z RPO WM. Omawiamy informacje oraz uchwały dotyczące prowadzonych i planowanych naborów, wybranych do dofinansowania projektów, ale też indywidualne przypadki i problemy wynikające z wdrażania tego programu. Nie można również zapomnieć o posiedzeniach Komitetu Monitorującego, na których podejmowane są ważne decyzje o dalszej realizacji RPO WM.

Jakie projekty budują potencjał województwa?
Każdy projekt jest inny, dlatego ich ocena wiąże się z ogromem pracy. Do wszystkich projektów podchodzimy z taką samą uwagą i zaangażowaniem. Za każdym kryje się jakiś potencjał i szansa na rozwój – gminy, powiatu, miasta, konkretnej uczelni czy przedsiębiorstwa. Właśnie dlatego do każdego naboru w ramach RPO WM opracowane są konkretne kryteria wyboru, tak żeby wszyscy mieli równe szanse skorzystać z tych środków. RPO WM wskazuje priorytety działań, zgodne z wytycznymi Unii Europejskiej. W tej perspektywie duży nacisk położony jest na innowacje, projekty pobudzające rozwój gospodarczy oraz proekologiczne.

Marszałek Adam Struzik z telefonem, fot. Grzegorz Leszczyński, Janusz Tatarkiewicz
Marszałek Adam Struzik, fot. Grzegorz Leszczyński, Janusz Tatarkiewicz

 

Czy głosu polskich marszałków słucha Bruksela (Komitet Regionów) i polski rząd? Związek Województw Rzeczypospolitej Polskiej wpływa na kształtowanie polityki europejskiej oraz próbuje oddziaływać na politykę wewnętrzną kraju. Konwent Marszałków w stanowisku z 17 września w sprawie rozwoju kraju podkreśla konieczność poszanowania autonomii regionów w kształtowaniu polityki rozwoju.
Mam nadzieję, że zarówno Bruksela, jak i polski rząd słuchają głosu polskich marszałków, nawet jeśli nie zawsze jest to widoczne na pierwszy rzut oka. Konwent Marszałków RP od 1999 r. zabiera głos we wszystkich najbardziej istotnych dla regionów sprawach. Głos Konwentu wielokrotnie przyczynił się i nadal się przyczynia do wypracowania cennych koncepcji i zmian zarówno organizacyjnych, jak i ustawodawczych. Ma on duże znaczenie w wypracowaniu kompromisu w sprawach ważnych dla wszystkich polskich regionów. Do wielu inicjatyw marszałkowie odnoszą się pozytywnie, często zwracają jednak uwagę na praktyczne aspekty.

Czy tak też było we wspomnianym stanowisku dotyczącym projektu „Systemu zarządzania rozwojem Polski”?
Dokładnie. Zasygnalizowaliśmy w nim m.in. to, że proponowane zmiany prowadzą do daleko idącej centralizacji w zakresie prowadzenia regionalnych polityk rozwojowych oraz pomijają wypracowane dotychczas i sprawdzone mechanizmy. Ponadto pod pozorem konsolidacji i wzmocnienia systemu zarządzania rozwojem na poziomie krajowym zmierzają do ograniczenia roli samorządów oraz społeczności lokalnych w decydowaniu o rozwoju na poziomie wojewódzkim i gminnym.

Czy po 16 latach pełnienia funkcji marszałka ma Pan poczucie satysfakcji zawodowej i wiarę, że Pana praca i zaangażowanie wpływają na rozwój i kształt Mazowsza?
Po latach, kiedy widzę realne zmiany praktycznie w każdej miejscowości Mazowsza, czuję, że to był dobrze wykorzystany czas. Oczywiście, nic nie jest dane raz na zawsze, a dynamiczny i zrównoważony rozwój wymaga ciągłej pracy. Dlatego ciągle analizujemy potrzeby Mazowsza i staramy się wychodzić im naprzeciw.

Jak wygląda typowy dzień (albo tydzień) pracy marszałka?
W pracy samorządowca nie ma dni typowych. Każdy jest inny. Samorządowiec jest w ciągłym ruchu – to spotkania z mieszkańcami, inwestorami, zagranicznymi delegacjami. To też stała współpraca, rozmowy, debaty, ustalenia z samorządami czy organizacjami. Do tego dochodzi praca nad wieloma projektami, nadzorowanie inwestycji.

Jaki styl zarządzania jest Panu najbliższy?
W relacjach z pracownikami stawiam na partnerstwo i pracę zespołową. To buduje dobrą atmosferę, a tym samym sprawną i rzetelną realizację zadań. Jestem też otwarty na pomysły i propozycje współpracowników. Cenię ich kompetencje i zaangażowanie. Wiem, że w wykonywaną pracę wkładają wiele serca.

Co Pan najbardziej lubi w swojej pracy, a co jest w niej największym wyzwaniem?
Jednym z najciekawszych elementów mojej pracy, który bardzo lubię i cenię, są rozmowy z ludźmi, mieszkańcami Mazowsza. Wsłuchiwanie się w ich problemy, ale też pomysły i inicjatywy. Daje mi to ogromną satysfakcję i motywację do dalszej pracy. A wyzwania? Wyzwania jeszcze bardziej motywują mnie do działania.

Marszałek Adam Struzik podrzuca jabłko, fot. Grzegorz Leszczyński, Janusz Tatarkiewicz
Marszałek Adam Struzik, fot. Grzegorz Leszczyński, Janusz Tatarkiewicz

 

Praca samorządowca nie ogranicza się jedynie do działania między 8.00 a 16.00. Czy jest coś, co pozwala Panu znaleźć dystans i zapomnieć, chociaż na chwilę, że jest Pan marszałkiem?
Samorządowcem jest się i po godzinach, i na urlopie. Niełatwo jest się wyłączyć. Na szczęście lubię swoją pracę i nawet nie próbuję zapominać o tym, jaką funkcję pełnię (śmiech).

A nie szkoda utraconej prywatności?
Nie postrzegam tego jako utraty prywatności. Cenię sobie kontakt z ludźmi. Lubię poznawać ich opinie, spostrzeżenia. To pozwala mi na lepsze rozumienie potrzeb i oczekiwań mieszkańców. Oczywiście, bycie politykiem, samorządowcem wymaga zgody na wszystko to, co się z tym wiąże.

Czy ma Pan swoją bezludną wyspę na Mazowszu, miejsce, w którym najchętniej spędza Pan czas?
Moja praca wiąże się ze stałą obecnością w dziesiątkach miejsc w regionie i raczej nie są to miejsca bezludne (śmiech). Na stałe mieszkam w Płocku, a taką oazą spokoju, idealnym miejscem do odpoczynku, jest mój ogród. Nie tylko w nim odpoczywam, ale także sam o niego dbam. To mój mały azyl.

Dziękuję za rozmowę.